Jeśli chodzi o "przyprawioną" serię, to niedawno kupiłam 3 ostatnie powieści:
"Bóg zwierząt" Aryn Kyle (o dojrzewaniu na amerykańskim Zachodzie, zapowiada się ciekawie, dużo tam o świecie zwierząt i ich wzajemnych relacjach z ludźmi - czy rzeczywiście człowiek jest tytułowym "bogiem zwierząt"?),
"Smak dżemu i masła orzechowego" Lauren Liebenberg (też jeszcze nie czytałam, ale z opisu wynika, że pojawia się tu wątek magicznego dzieciństwa w sercu Afryki, które zostaje przerwane niespodziewanym pojawieniem się w domu bohaterek ich tajemniczego kuzyna...) oraz
"Miłość" Hanne Orstavik. Ta ostatnia podbiła całkowicie moje serce, co potwierdza tylko fakt, że zakochałam się po uszy w literaturze norweskiej

Prosty tytuł, pozorny brak akcji, kilku bohaterów (główną parę stanowi Vibeke i jej syn Jon), norweska zima, małe miasteczko, chłodny, zimowy wieczór i tragiczny finał. Jestem pod olbrzymim wrażeniem, po prostu arcydzieło!
Zobaczymy, jak "Bóg zwierząt" i "Smak dżemu", mam nadzieję, że też zrobią na mnie wrażenie
