Nie po tym, jak zaczyna, tylko po tym, jak kończy?

kzarecka

2007-05-16

Na początku był chaos. Wszystko było zmiętoloną górą ambicji, nadziei, pomysłów i wątpliwości. Wszystko wydawało się dalekie i nieosiągalne. Wszystko było wszystkim. Wszystko było wszystkim i niczym. A najgorsza była świadomość tego, że Wszystko było nienazwane. Nie było Nieba i nie było Piekła. Nie było Czyśćca. Nie było niczego pomiędzy. Był tylko chaos w czystej postaci.

Wszystko było również niemożliwe. Dzikie i zamglone. Straszne, a zarazem wyjątkowe. Wszystko jednak dostało wreszcie nazwę. Nieznane zatem poległo. Przyszedł nowy ład i nowy porządek. Przyszło nazwane. A kiedy nastało nazwane, niemożliwe stało się możliwe. Wszystko stało się nagle pełnoprawnym organizmem. Organizmem ze szkieletem. Organizmem z sercem. Organizmem z mózgiem. Organizmem z duszą.

A jak było na początku? Czy Bóg stworzył Niebo i Ziemię?...

Minęło osiem dni. Sześć na pracę, później jeden na odpoczynek i wreszcie jeden na poprawki. Wszystko stało się dziełem ukończonym. Wtedy Wszechmogący spojrzał na dzieło kobiety i mężczyzny i rzekł: - A imię Twe brzmieć będzie Przystań Literacka.

Kobieta i mężczyzna wiedzieli, że Wszystko zacznie szybko stawiać pierwsze kroki. Kroki pewne i odważne, ponieważ przekazali mu swoją wiedzę i doświadczenie. Przekazali swoje siły i natchnienie. Zaczęli więc karmić i stroić, by z dumą patrzeć, jak rośnie.

Kobieta i mężczyzna pamiętali jednak, że wcześniej byli częścią potężnego Goliata. Byli częścią jego myśli, częścią jego ruchów, częścią jego pomysłów. Zapragnęli jednak lepszego jutra. Zatem być może nikczemnie, a być może odważnie, przecięli lichą pępowinę. Razem ulepili Wszystko. Ich obawy rozwiał Wszechmogący. I te pamiętne pierwsze słowa: - A imię Twe brzmieć będzie Przystań Literacka. A zaraz po nich kolejne: - Czcij ojca swego Gabryela i matkę swoją Katarinę. Jam ci Panem, a oni Tobą samym. Niech imię Twe drugie brzmi Dawid.

Katarina. Młoda, piękna, inteligentna, z poczuciem humoru, będąca przyszłością tego kraju. W dzieciństwie usypiana była gazetą. Szelest przewracanych stron uspokajał ją i napełniał błogim stanem. Czyta i pisze.

Gabryel. Młody, piękny, inteligentny, z poczuciem humoru, będący przyszłością tego kraju. Bóg zesłał go na ziemię, by tłumaczył języki świata. Z powierzonego zadania wywiązuje się znakomicie. Czyta, tłumaczy i pisze.

Przystań Literacka. Ich dzieło.

Od chaosu się zaczęło. Na ogół tak się właśnie zaczyna. Weźmy na przykład osobę debiutującą na scenie literackiej. Ma głowę pełną pomysłów i gotowy tekst. Szuka wydawcy. W końcu jej się udaje. Książka trafia na księgarskie półki. Zaczynają się spotkania autorskie, czasami nagrody. Trzeba jednak napisać kolejną książkę. I co się wtedy pojawia? Bywa, że znowu chaos.

Tak się zaczyna. A jak się kończy? W przypadku Przystani Literackiej oby nigdy nie zabrzmiały słowa The End. Oby góra ambicji i pomysłów wciąż rosła. Oby ktoś kiedyś oceniając Przystań, wypowiedział słowa podobne do tych Tischnera o Pilchu: - Wy mi się, kurwa, lutrze, czy kalwinie, coraz bardziej podobacie.

KaHa

Tagi: ,

<< Powrót

Papierowy Ekran 2009

FB PL

Kejos

HaZu

PL zmiany