Plus minus

kzarecka

2007-12-03

glowne_160_02Koniec. 16. Wrocławskie Promocje Dobrych Książek zakończyły się w niedzielę 2 grudnia. Cztery dni spotkań z autorami, z książkami, filmami o sztuce, nagrodami i wyróżnieniami. Sporo tego. Każdy mógł znaleźć tam coś dla siebie - zarówno ci mali, jak i więksi (ogromne brawa dla najmłodszego "czytelnika": dwu-, trzymiesięcznego dzieciątka ze spotkania autorskiego Olgi Tokarczuk). Czy było warto pojawić się w stolicy Dolnego Śląska?





1. Pogoda. Niestety minus. Minus ogólny, nie w sensie temperatury. Jeśli ktoś marznie przy 20 stopniach, z wrocławskiej pogody zadowolony być nie mógł. Zimno, śnieg z deszczem, deszcz (jedynym wyjątkiem była niedziela). Patrząc na pogodę, znacznie przyjemniej było na targach w Warszawie i Krakowie. Organizatorzy jednak na pogodę wpływu nie mieli, zatem minus jest dla "pięknej polskiej jesieni", nie dla nich.

2. Przeszkody. Ogromny plus. Raz - nic nie "leciało z nieba" - kto na krakowskich targach znajdował się w pobliży wydawnictwa Mamika, ten wiedział, że czasami coś zadziwiającego może nieoczekiwanie spaść nam na głowę. Dwa - nikt się nie potykał (sławne przeszkody na targach w Warszawie; platforma ze stoiskiem Ukrainy i ogromne "coś" leżące przed Pałacem Kultury i Nauki). We wrocławskiej Galerii Awangarda każdy próg był zaklejony ostrzegawczą taśną, były podjazdy dla wózków (dzięki czemu było sporo rodziców w wózkami dziecięcymi, jak i kilku niepełnosprawnych).

3. Filmy i pokazy multimedialne. Plus. Przegląd Telewizyjnych Filmów o Sztuce to coś wyjątkowego. Zainteresowani mogli obejrzeć filmu o: Ryszardzie Kapuścińskim, Wisławie Szymborskiej, Januszu Głowackim, Krystynie Feldman, Witkiewiczu. Szkoda tylko, że tak małe zainteresowanie wzbudził sobotni pokaz multimedialny "Septem sermones ad mortuos" ("Siedem kazań dla zmarłych" Junga) i... że sprzęt był za słaby. Świetna muzyka, ciekawy obraz, a niestety z głośników buczało, a obraz trzeba było wciąż zmniejszać, by jego odbiór był w miarę czytelny. Na dodatek goniący czas i wresznie skrócenie pokazu.

4. Miejsce i wydawnictwa. Taki plus/minus. Hm... Dobre książki. Tak. Są jednak w Polsce wydawnictwa, które dobre książki "serwują", a do Wrocławia nie dojechały. Szkoda. Stwierdziłabym nawet, że bardzo szkoda. I choć Galeria Awangarda ma swój klimat i urok - jest już za mała. Wydawnictwa ściśnięte, ludzie stłoczeni. Mało miejsca.

5. Zaproszeni goście. Plus. Goście rewelacyjni. Zwłaszcza ci sobotni. Przede wszystkim Hanna Krall, Olga Tokarczuk i Marek Krajewski (oczywiście dla kogoś innego najważniejszymi mogli być: Mariusz Szczygieł, Małgorzata Musierowicz, Jurij Andruchowycz, Tomasz Jastrun...).

6. Uroczyste rozpoczęcie. Ogromny plus. Zwłaszcza za to, że "z powodu innych obowiązków służbowych nie mogłem (mogłam) przybyć...", czyli - nie czytano listów od nieobecnych: prezydenta, premiera, ministra kultury, arcybiskupa, prezydenta miasta, wojewody. W tej kwestii Wrocław wygrał. Rafał Dutkiewicz przybył (spotkanie odbywało się w Ratuszu, więc pan prezydent daleko nie miał; jednak jak często krótkie drogi są nie do pokonania...), mową nie zanudził (wręcz przeciwnie). List odczytano tylko jeden. Jeden to liczba, która można znieść.

7. Odwiedzający. Plus. W tej kwestii nikt nigdy minusa dostać nie powinien. Czytelnicy są najważniejsi. I jak powiedział Piotr Borkowski (dyrektor Ośrodka Kultury i Sztuki we Wrocławiu): - Książka i czytelnik to para nierozerwalna.

I na tym zakończmy. Wielu uważa siódemkę za liczbę idealną. Jest też "Siedem grzechów głównych", ale aż tylu WPDK z pewnością nie nazbierało. Zatem niech ta szczęśliwa, idealna siódemka pozostanie. Czy warto było przez te cztery dni zaglądać na targi? Tak. Czy warto będzie zrobić to za rok? Myślę, że tak. Myślę, że za rok, za dwa, za trzy, za cztery, za pięć, a nawet za sześć. Wprawdzie Majowie, najwięksi w dziejach fanatycy mierzenia czasu, twierdzili, że koniec świata nastąpi 21 grudnia 2012 roku, ale jak na jednym z wrocławskich spotkań powiedział Karol Maliszewski: - W 2012 nie może, bo mamy Mistrzostwa Europy w piłce nożnej. Teraz tak sobie myślę, że mecze mają być rozegrane między 9 czerwca a 1 lipca, więc za pięć lat mogą się odbyć WPDK, a później... TRACH! I co z kolejnymi? A może "koniec świata" będzie polegał na tym, że polscy piłkarze wygrają ME i wszyscy pisarze świata zaczną pisać o nich ody?

Katarzyna Zarecka

Tagi: wpdk, rafał dutkiewicz, targi, książka, książki, spotkania, nagrody, katarzyna zarecka, wrocławskie promocje dobrych książek,

<< Powrót

Papierowy Ekran 2009

FB PL

Kejos

HaZu

PL zmiany