Komentator polskiej rzeczywistości?

kzarecka

2008-05-28

poletkopanap_160Gdyby tak zrobić listę polityków, którzy w mediach jak już się pojawiają, to robią to w taki sposób, że nie sposób zapomnieć ich po pierwszych piętnastu minutach, to o pierwsze miejsce mogłoby się bić dwóch panów. Jednym byłby Jacek Kurski, drugim Janusz Palikot. Wiem, znam to, słyszałem: polityk powinien wydawać poważne memuary, a prawdę ujawniać dopiero po własnej śmierci. Ale ja mam inaczej. Prawda? Hm... Do rozważenia. Właśnie ukazała się publikacja Janusza Palikota "Poletko Pana P.". Patrząc na popularność bloga polityka, kto wie...




O książce - 700 tysięcy czytelników, ponad 10 tysięcy komentarzy, 252 dni obecności w sieci i prawie 300 codziennych wpisów, wielu stałych fanów i po wielokroć więcej barbarzyńskich przeciwników, gotowych na wszystko, byleby tylko zrealizować swój polityczny cel: zniszczyć Palikota. Tak było. Taki jest, mówiąc językiem biznesu, bilans moich dokonań w roli komentatora polskiej rzeczywistości.

W lipcu 2007 roku zacząłem pisać własny blog. Miała to być forma komunikacji z wyborcami, sposób codziennego kontaktowania się polityka z ludźmi ciekawymi jego pracy, życia, przemyśleń. Przyjąłem za cel: być sobą, nie udawać, pisać to, co w każdym momencie czuję - bez względu na polityczną poprawność i własną pozycję w polityce. Taki dziennik nosi wszelkie znamiona ekshibicjonizmu, mam tego świadomość, bo kiedy piszę o narodzinach Franka lub o ćwiczeniach jogi, pozwalam czytelnikom wejść za próg mojego domu. I oni tam wchodzą: jedni, by porozmawiać, inni, by pokrzyczeć, jeszcze inni - po prostu z butami. To ryzyko każdego polityka: brak prywatności. W dzienniku internetowym ryzyko rośnie z każdą opublikowaną informacją. Media robią z tych zapisków sensację dnia, to ich sposób na kolejny czerwony pasek. Nie fakt, o którym piszę w blogu, staje się przedmiotem dziennikarskich dociekań i komentarzy, lecz sam blog. Nie problem jest ważny, lecz człowiek, który o nim mówi.

Dlatego równie szybko, jak podjąłem decyzję o publikowaniu w sieci codziennych notatek, zdecydowałem o ich unicestwieniu. Nie chcę być dostawcą marnych newsów, którymi karmi się opinię publiczną, nie sięgając do istoty sprawy. Chyba jednak wolę tradycyjną formę komunikacji: rozmowę, twarzą w twarz, z patrzeniem prosto w oczy wyborcy, przeciwnikowi i sojusznikowi politycznemu, dziennikarzowi.

Publikuję w tej książce większość swoich internetowych notatek, chcąc zatrzymać ulotność ich formy i czasu, w którym powstawały. Jedne z nich są poważne, inne zupełnie nie, jedne prezentują poglądy odpowiadające chwili, w której je publikowałem, inne zaś mają bardziej uniwersalny wymiar. Jest tu - dziwnych lub prozaicznych obsesji, które targają mną tak samo jak wszystkimi Polakami. Jest tu trochę wina, polityki, Lubelszczyzny, odrobina ironii i politycznych wspomnień obejmujących czas budowy IV RP wraz z jej żarliwymi budowniczymi. Jest Kaczyński, Tusk, Rokita (w dwóch wcieleniach), jest mój Franek, pupa Gombrowicza i gęba Giertycha, jest Biłgoraj i są Dzierwany. Czego tu nie ma?

Janusz Polikot "Poletko Pana P."; Wydawnictwo: słowo/obraz terytoria; Format: 160 x 220 mm; Liczba stron: 208; Okładka: miękka; ISBN: 978-83-7453-861-9

KaHa

Tagi: Janusz Polikot, Poletko Pana P, książka, blog, polityk,

<< Powrót

Papierowy Ekran 2009

FB PL

Kejos

HaZu

PL zmiany