Rozpacz i niepohamowany gniew w imię miłości

kzarecka

2008-06-13

wimiemilosci_160.Pod koniec czerwca będzie można kupić kolejną książkę autorki, która na swoim koncie ma już nagrodę za całokształt twórczości (najbardziej znana z powieści: "Bez mojej zgody" i "Czarownice z Salem Falls") - Jodi Picoult. Jak brzmi główne pytanie, które autorka zadała w "Imię miłości"? Do czego zdolna jest matka w obronie swojego dziecka. W "Glamour" napisano o najnowszej propozycji pisarki: - Powieść Picoult przypomina, jak łatwo jest wyciągnąć pochopne wnioski i mimo najlepszych chęci popełniać jeden błąd za drugim.




O książce - Jako zastępca prokuratora Nina Frost prowadzi postępowania w najtrudniejszych sprawach dotyczących przemocy wobec dzieci. Nieraz przeżywa frustrację, gdy sprawcom udaje się wykorzystać luki prawne i uniknąć kary. Z doświadczenia wie, że aby skutecznie poruszać się po tym polu minowym, musi okazywać współczucie ofiarom, zaciekle walczyć o sprawiedliwość, ale jednocześnie zachowywać dystans.
Kiedy jednak Nina i jej mąż odkrywają, że ich pięcioletni syn Nathaniel padł ofiarą molestowania seksualnego, o żadnym dystansie nie może być już mowy. Nagle bariera między życiem zawodowym a prywatnym całkowicie znika; wszystko, co do tej pory wydawało się proste i oczywiste, ulega całkowitemu przewartościowaniu. Nina zdaje sobie sprawę, że w sądach trudno będzie uzyskać zadośćuczynienie za krzywdę, jaka spotkała Nathaniela. Ogarnięta rozpaczą i niepohamowanym gniewem, rozpętuje wojnę, w której może stracić wszystko, co dla niej najcenniejsze.

Fragment
Otoczony przez funkcjonariuszy sądowych, potwór minął stół oskarżenia, podwyższenie sędziowskie i dotarł do miejsca, gdzie siedział obrońca. W rogu sali odezwał się poświst puszczonej w ruch kamery telewizyjnej. To wszystko było tak swojskie i znajome. Ona jednak po raz pierwszy patrzyła na tę scenę pod zupełnie innym kątem.
Wystarczy zmienić punkt widzenia, a perspektywa ulega całkowitemu przewartościowaniu.
Wiedziała, co za chwilę zrobi. I ta wiedza – która powinna ją natychmiast otrzeźwić i powstrzymać od wszelkiego działania – upajała niczym mocna brandy. Po raz pierwszy od wielu tygodni nie miała wrażenia, że w letargicznym otępieniu brnie po dnie oceanu, boleśnie wstrzymując w płucach haust powietrza, który zaczerpnęła tuż przedtem, nim pochłonęła ją toń. Gdyby wiedziała, co ją czeka, ten ostatni wdech byłby głębszy, wciągnięty wolnej i z większą rozwagą. Ale to już nieistotne, bo teraz, w tej strasznej sali, patrząc na tego strasznego człowieka, nagle poczuła, że znowu jest sobą, że wróciła do normalności. A wraz z normalnością powróciły także cudownie zwyczajne i przyziemne myśli. Zapomniała wytrzeć kuchenny stół po dzisiejszym śniadaniu. Książka z biblioteki, która się zdawała bezpowrotnie zaginiona, leżała za koszem na brudną bieliznę. Już dwa i pół tysiąca kilometrów temu powinna była wymienić olej w samochodzie. Za mniej więcej dwie sekundy odstąpią funkcjonariusze otaczający oskarżonego, żeby mógł swobodnie porozmawiać z obrońcą.
Włożyła rękę do torebki. Dłoń się prześliznęła po gładkiej skórze etui książeczki czekowej, po okularach przeciwsłonecznych, szmince i pomiętym papierku dropsa, który wypadł z rulonu. W końcu zacisnęła palce na tym, czego szukała, zdumiona, że ów przedmiot daje jej takie samo poczucie kojącego spokoju jak dotyk mężowskiej dłoni.
Jeden krok, drugi, trzeci i już była na tyle blisko przestępcy, że czuła zapach jego strachu, wyraźnie widziała granicę między czernią marynarki i sterczącą powyżej bielą. W ostateczności wszystko się sprowadza do czerni i bieli – do dychotomii: dobro i zło.
Dziwiła się, że nikt nie próbuje jej powstrzymać. Nikt się nie zorientował, że ten moment nadchodzi – że się zjawiła tutaj tylko po to, by tego dokonać. Nawet ci, którzy znali ją najlepiej, nie zareagowali, gdy się podnosiła z krzesła.
I nagle zdała sobie sprawę, że – podobnie jak siedzący nieopodal potwór – ona również przybrała obcą postać. Ten kamuflaż był tak przemyślny, tak autentyczny, że nikt nie spostrzegł, w co się przemieniła. Ale teraz powoli powracała do własnej postaci. Niech cały świat się dowie – pomyślała, i maska gwałtownie opadła. A mimo to wiedziała – gdy przyciskała broń do głowy oskarżonego i gdy potem oddawała szybko cztery strzały – wiedziała, że w owej chwili sama nie byłaby w stanie siebie rozpoznać.

Judi Picoult "W imię miłości"; Wydawnictwo: Prószyński i S-ka; Tłumaczenie: Katarzyna Kasterka; Format: 146 x 225 mm; Liczba stron: 392; Okładka: miękka; ISBN: 978-83-7469-778-1

KaHa

Tagi: Judi Picoult, W imię miłości, książka, fragment, bez mojej zgody,

<< Powrót

Papierowy Ekran 2009

FB PL

Kejos

HaZu

PL zmiany