Klub samobójców - Daniel Koziarski

kzarecka

2008-08-28

klubsamobojcow_160.Przyznam, że dość niecierpliwie czekałam na "Klub samobójców" Daniela Koziarskiego. Po „Socjopatach” miała nadejść chwila prawdy – czy autor jest w stanie napisać coś ciekawego, coś intrygującego, coś wciągającego, coś, co nie będzie tylko komedią pomyłek Tomasza Płachty? Odpowiedź krótka – jest w stanie. Odpowiedź nieco dłuższa – cholera, miałam nadzieję na coś lepszego. Odpowiedź jeszcze bardziej obszerna – poniżej.



Zacznę najpierw od okładki. Genialnej okładki (!), dodam. Gdy ujrzałam zapowiedź powieści na stronie wydawcy, już wtedy mnie przyciągnęła. Jednak dopiero, kiedy trzymałam "Klub…" w dłoniach, mogłam prawdziwie napajać się radością. Prószyński często ma dobre okładki, ale wykorzystanie dzieła Kutaya Tanira było posunięciem wręcz fenomenalnym! Przy okazji serdecznie zapraszam na stronę Kutaytanir.com (tam odnośniki do dwóch jeszcze innych stron, na których można obejrzeć niesamowite zdjęcia). Chylę czoło przed pomysłodawcą. Ten jeden malutki klawisz z napisem "Help", który prezentują męskie palce, jest tak mocno przemawiający, że jak dla mnie – książki już nie trzeba czytać. Mogłam patrzeć na okładkę i byłabym ciągle najedzona. Głodu nie czułam, a mimo wszystko zajrzałam do środka. Mogłam się przejeść, mogłam, ale niestety tego nie zrobiłam.

Cztery historie, cztery osoby – Michał, Magda, Maciej, Wolniewicz. Daniel Koziarski stwierdził (wypowiedź na łamach PL): - Z szeregu pomysłów, które zrodziły się w mojej głowie, wyselekcjonowałem cztery i złączyłem je w konstrukcyjną całość, wiążąc je ze sobą na kilka sposobów – nie chcę jednak psuć zabawy potencjalnym czytelnikom, więc pozostawię tę kwestię niedopowiedzianą. Ja jednak trochę dopowiem. Jednak po kolei.

Michał – pracownik naukowy na uniwersytecie. Postać ciekawa. Spokojny, zrównoważony mężczyzna, idealny kandydat na męża. Z drugiej strony wydaje się słaby, miękki, może nawet trochę zagubiony. Gnije (bo inaczej nie da się tego ująć) w związku z Magdą, która trzyma go jak psa na smyczy. Jeśli zechce, podejdzie, pogłaszcze, nakarmi, jeśli nie, przywiąże do budy, ewentualnie rzuci jakiś ochłap. Michał spokojnie znosi jednak wszystko. Niejako jest od niej uzależniony. Odreagowuje podczas pogawędek na czacie Klub samobójców.
Magda – absolwentka politologii, która po wyjeździe do Anglii myśli tylko o jednym – seks, drugs and rock’n’roll. Doskonale charakteryzują ją słowa, których używa na opis natury Londynu: -
Zaczynasz od zera albo stajesz się zerem. Zachłyśnięta wolnością coraz bardziej się stacza. Wierność? Nie, to nie dla niej. Ciężka praca? Nie, to też nie dla niej. Imprezy? Tak. Ćpanie? Tak. Przypadkowy seks? A jakże. Niechciana ciąża? I to się przecież może przydarzyć. I wreszcie – granie w filmach pornograficznych? No proszę państwa, przecież nie ma wyjścia.
Ze wszystkich bohaterów najciekawsza jest właśnie Magda. Koziarski doskonale rozbudował jej historię, pokazał, co może się stać, gdy nie kontrolujemy siebie i swoich własnych wyborów. Gdy gnamy po trupach i się nie oglądamy. Autor pyta: -
Jak znaleźć wyjście z labiryntu własnej lekkomyślności? Lekkomyślności? To głupota. Czysta postać głupoty.
Maciej Trybulski – chłopak, który zadebiutował na scenie literackiej. Zaczyna się dość ciekawie (zwłaszcza, że Koziarski przywołuje tam postaci, których personalia doskonale możemy odgadnąć), ale po jakimś czasie zaczyna być nużąco. Ile jeszcze pomysłów będzie miał ten chłopak?! Rozumiem, że Daniel Koziarski chciał przez to pokazać, że próby pisarskie Macieja są coraz bardziej groteskowe, ale czy nie za dużo tego? Po pewnym czasie jego historia zaczyna po prostu męczyć.
I doktor Wolniewicz. Jak dla mnie najgorsza część powieści. Mamy tu przegląd wszystkich skrzywdzonych. Jakby ktoś jeszcze nie wiedział, to tu może dotrą do niego informacje, że w Polsce są: homoseksualiści, karły, nadpobudliwi, niespełnieni, fani, kibice, bezrobotni itd.. Czytałam jedną opowieść Wolniewicza za drugą i czekałam, czekałam, czekałam, czekałam. Kiedy wreszcie coś się zmieni? Kiedy bohater nam się przeobrazi? Kiedy nastąpi związek z trójką pozostałych? Kiedy? Kiedy? Kiedy? Im bliżej końca książki, tym nadzieja słabła. Nic się nie zmieni? Gdzieś w środku jedno pytanie: "A może to on?", i wciąż uparte przewracanie kartek, by poznać wreszcie tajemnicę. Ach… Wolniewicz mnie zanudzał.

Całość – czyta się szybko. Cztery historie, które poznajemy na przemian, przyśpieszają akcję. Mamy dwie ciekawe postaci: Michał i Magda, jedną mniej interesującą i jedną taką, która może nas zaskoczyć (a to i tak w niewielkim stopniu) na czterech ostatnich stronach. Książka ma w sobie tajemnicę. I tym autor wyszedł obronną ręką. Bożesz Ty mój, gdyby Daniel Koziarski postanowił czytelnika nie zaskoczyć zakończeniem, mielibyśmy zbiór historyjek, które owszem, trzymają się kupy, ale głębszego sensu w tym żadnego! A tak mamy tę jedną tajemnicę. Ciekawą, choć można do niej dotrzeć wcześniej, niż pozwala nam na to autor.

Ogólnie zatem biorąc "Klub samobójców" - ta książka wyróżnia się na tle "Socjopatów". Jest krokiem do przodu, co oznacza, że Koziarski nie jest autorem jedyneczki i dwójeczki prawie tej samej opowieści. Stać go na więcej, co pokazał i wierzę, że jeszcze pokaże. Zabierając się za czytanie, nie spodziewałam się również, że znajdziemy tam minimalną domieszkę kryminału. To mnie zaskoczyło. A Koziarski bardziej zaintrygował. Poświęcając zatem czas "Klubowi…" nie zmarnujecie czasu (zwłaszcza, jeśli przeskoczycie Wolniewicza).

I jeszcze jedno. W uwagach końcowych autor napisał: - Ktoś powiedział, że samobójstwo jest ostatnimi drzwiami, tylko że nikt nie zdołał jeszcze otworzyć wszystkich. Więc daj sobie szansę. Pamiętajcie, że jeśli zdecydujecie się, postawić ostatni krok, zawsze gdzieś znajdzie się ktoś, kto będzie cierpiał. Ktoś, kogo nagle pozostawicie osamotnionego. Ktoś, kto nie będzie mógł sobie wytłumaczyć tego kroku i odpowiedzieć na jedno pytanie: "Dlaczego?". Samobójstwo może być tylko wasze. Być może to jedyna rzecz na świecie, która jest w stanie być tylko i wyłącznie wasza. Śmierć. Nie bądźcie jednak egoistami. Dajcie sobie szansę. Dajcie innym. W życiu piękne są tylko chwile. I choćby dla nich… czasem warto żyć.

Daniel Koziarski "Klub samobójców"; Wydawnictwo: Prószyński i S-ka; Format: 142 x 202 mm; Liczba stron: 320; Okładka: miękka; ISBN: 978-83-7469-799-6

Katarzyna Zarecka

Tagi: Daniel Koziarski, Klub samobójców, książka, socjopata,

<< Powrót

Papierowy Ekran 2009

FB PL

Kejos

HaZu

PL zmiany