Zuchwale prześmiewczy Biały tygrys

kzarecka

2008-09-08

zuchwale_prze347miewczy_bia322y_tygrys_160.Indie, jakich nigdy dotąd nie widzieliśmy: z karaluchami i centrami handlowymi, z prostytutkami i skorumpowanymi politykami, z ubogimi wioskami nad Gangesem, w których panuje bezprawie, i napędzającymi Amerykę ośrodkami techniki i outsourcingu w Bangalurze. Taki obraz tego azjatyckiego kraju szkicuje nam Aravind Adiga. Jego "Biały tygrys" stał sie światową sensacją wydawniczą. Powieść została przetłumaczona na siedemnaście języków i zdobyła nominację do nagrody Bookera 2008. To opowieść o człowieku, który ze służącego staje się zabójcą. Bez kolorowania, bez Bollywoodu, bez wszelkiego upiększania. Za to z gniewem.


O książce - Balram Halwai – tytułowy Biały Tygrys – to człowiek niezwykle skomplikowany. Służący. Filozof. Przedsiębiorca. Morderca. W listach do premiera Chin, który ma odwiedzić Indie, udziela mu gratis kilku lekcji na temat prawdziwego oblicza indyjskiej przedsiębiorczości i przedstawia historię swojego życia. Przez siedem nocy, w świetle groteskowego żyrandola, Balram snuje przejmującą opowieść o tym, jak udało mu się odmienić los, choć jego przeznaczeniem było robić cukierki, i jak z uczciwego i pracowitego chłopca, urodzonego w ciemnym sercu Indii, stał się pełnym determinacji zabójcą.
Nie mając nic prócz własnej inteligencji i silnego instynktu przetrwania, Balram zostaje kierowcą (i służącym) bogatego właściciela ziemskiego, który zabiera go ze sobą do Delhi. Wielkie miasto, jego przepych i możliwości, są dla chłopaka objawieniem, ale dla ludzi takich jak on, na samym dole społecznej drabiny, świat olśniewających nowych Indii nigdy nie będzie dostępny. Jest tylko jeden sposób, by Balram mógł stać się jego częścią – musi zamordować swego pana.
Opowiadając historię swojego życia, Balram przekonuje, że religia nie stwarza moralności, a pieniądze nie rozwiązują wszystkich problemów – można mieć z życia, co się chce, jeśli tylko podsłucha się właściwą rozmowę, a w skorumpowanym świecie wciąż zdarza się przyzwoitość.

The Times: - Cyniczna, pełna złośliwej satysfakcji opowieść Balrama doskonale ukazuje współczesne Indie – nie ma tu ani śladu lirycznej nostalgii, tylko rzeczywistość w całej swej bujności i obfitości.

Publishers Weekly: - Doskonała odtrutka na liryczny obraz Indii.

USA Today: - W ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat niewiele czytałem powieści, które zrobiłyby na mnie tak wielkie wrażenie jak Biały Tygrys. Ta debiutancka książka indyjskiego dziennikarza była niczym cios obuchem. To zdumiewająca, pełna gniewu powieść o niesprawiedliwości i władzy.

New York Magazine: - Ta wartko tocząca się powieść, której akcja dzieje się w Indiach, koryguje gładką, bajkową egzotykę, jaką często jest karmiony czytelnik z Zachodu... Jeśli to są ludzie, którzy zbudowali Indie, ich prawnuki faktycznie mogą dokopać Ameryce...

Sunday Telegraph: - Piekielnie okrutna i błyskotliwa... Żaden szczegół tej powieści nie brzmi fałszywie, żaden nie sprawia wrażenia fikcji. "Biały Tygrys" to dzieło demaskatorskie... A ponieważ jest równocześnie pełne ciętego dowcipu przechodzącego w celny patos, Adigę jako pisarza czeka sukces.

Sunday Times: - Adiga to prawdziwy pisarz – to znaczy ktoś, kto tworzy oryginalny język i oryginalną wizję. Taki jest język Balrama Halwai – dowcipny, dosadny, wreszcie psychopatyczny... Rzecz niezwykła.

Fragment
Przekleństwo przedsiębiorcy. Firmy musi pilnować bez przerwy.
Zaraz włączę wentylator i światło żyrandola zawiruje po pokoju.
Jestem odprężony. Mam nadzieję, że Pan też.
Zaczynamy.
Tylko jeszcze powiem Panu, że angielskie wyrażenie, którego się nauczyłem od pani Pinky, byłej żony pana Ashoka, mojego zmarłego pracodawcy, to:
What a fucking joke.

Nie oglądam już hinduskich filmów, z zasady, ale w czasach, kiedy je oglądałem, tuż przed pojawieniem się tytułu rozbłyskała na czarnym ekranie liczba 786 – muzułmanie uważają, że to liczba magiczna, reprezentująca ich Boga – albo pokazywał się obraz kobiety w białym sari, do której stóp spadały złote monety; była to Lakszmi, bogini hinduistów.
W moim kraju panuje stary, uświęcony tradycją zwyczaj, że opowieść zaczyna się od modlitwy do Siły Wyższej.
Myślę, Ekscelencjo, że ja też powinienem zacząć od złożenia pocałunku na dupie któregoś boga.
Którego zatem? Bo jest naprawdę duży wybór.
Muzułmanie mają jednego.
Chrześcijanie trzech.
A hinduiści trzydzieści sześć milionów.
W sumie mogę więc wybierać spośród 36 000 004 boskich dup.
Ale są tacy – i nie mam na myśli tylko komunistów jak Pan, lecz myślących ludzi ze wszystkich partii politycznych – którzy uważają, że w istocie niewielu bogów istnieje, a niektórzy wręcz są zdania, że nie istnieje żaden. Nie jestem filozofem ani poetą, skąd więc mam wiedzieć, jak jest naprawdę? Owszem, wygląda na to, że wszyscy ci bogowie prawie nic nie robią – zupełnie jak nasi politycy – a i tak rok po roku są wybierani na swe złote trony w niebie. Nie mówię, że ich nie szanuję. Skądże znowu, Panie Premierze! Niech Panu czasem nie przyjdzie taka bluźniercza myśl do żółtej głowy. Mój kraj należy do tych, w których opłaca się grać na dwie strony: hinduski przedsiębiorca musi być jednocześnie rzetelny i nieuczciwy, drwiący i wierzący, podstępny i szczery.
Teraz zamykam oczy, składam dłonie w pełnym czci namaste i modlę się do bogów, żeby rzucili światło na moją mroczną historię.
Proszę o wyrozumiałość, Panie Jiabao. To może trochę potrwać.
Jak Pan myśli, ile czasu by Panu zabrało pocałowanie 36 000 004 dup?

Aravind Agida "Biały tygrys"; Wydawnictwo: Prószyński i S-ka; Tłumaczenie: Ludwik Stawowy; Format: 130 x 201 mm; Liczba stron: 256; Okładka: twarda; ISBN: 978-83-7469-833-7

KaHa

Tagi: Aravind Agida, Biały tygrys, fragment, booker, książka,

<< Powrót

Papierowy Ekran 2009

FB PL

Kejos

HaZu

PL zmiany