Plaża strachu?

kzarecka

2008-09-18

pla380a_strachu_160W "Expressen" napisano: - Marie Hermanson zajmuje własną przestrzeń we współczesnej literaturze szwedzkiej. Panuje tam półmrok, powietrze jest czyste, czuje się atmosferę napięcia i niepokoju. Tam opowiada swoje bajki dla dorosłych. Autorka zadebiutowała w 1986 roku. Od tego czasu opublikowała jeszcze kilka książek. "Plaża muszli", która właśnie do nas trafiła, to opowieść o makabrycznym odkryciu i wyjaśnianiu się tajemnicy sprzed lat. Czy rajska plaża mogła stać się piekłem? Przecież grób już tam jest... Zanurzcie się w tym szwedzkim bestsellerze sprzed dziesięciu lat. Skoro tam zrobił taką furorę, może i u nas mu się poszczęści.



O książce - Ulrika co roku lato spędza nad morzem w południowo-zachodniej Szwecji wraz z barwną i kontrowersyjną rodziną Gattmanów. Na muszelkowej plaży rozgrywają się najważniejsze i najpiękniejsze chwile jej życia. Gdy jednak pewnego razu znika w tajemniczych okolicznościach adoptowana przez Gattmanów hinduska dziewczynka, harmonia tego miejsca zostaje zaburzona, a letni dom pustoszeje. Dorosła Ulrika wraca do zatoki muszelek dopiero po dwudziestu czterech latach, by pokazać synom rajską plażę swojego dzieciństwa, ale makabryczne odkrycie, którego przypadkowo dokonuje wraz z nimi, rzuca nowe światło na tajemnicę sprzed lat.

Fragment
Bawiłam się tutaj jako dziewczynka. Znałam to miejsce jak własną kieszeń. I nie był to jedynie teren zabaw. O wyjątkowości tego miejsca decydują też inne kwestie. Właśnie tu, na Plaży muszli znaleźliśmy młodszą siostrę Anne-Marie, Maję, która zaginęła latem tysiąc dziewięćset siedemdziesiątego drugiego roku. Po jej zniknięciu nigdy już tu nie przyszliśmy, ale wcześniej bywaliśmy na tyle często, że znałam każdy tutejszy kamień, każdą szczelinę, każdy odcień mchu.
Max wspiął się na najbliższą skałę, a następnie wcisnął w wąską szczelinę. Jonatan pobiegł za nim.
– Mamo, chodź, zobacz – zawołał gdzieś z dołu. – Pod spodem jest długie przejście. Można wczołgać się pod skałę. Pod kamienie. Można patrzeć w górę. Widzę niebo. Ale fajnie.
Słyszałam ich głosy dobiegające spod zawalonych głazów i starałam się zachować spokój. Znowu musiałam tłumaczyć sobie, że bloki skalne są zaklinowane i stabilne. Leżą tak od tysięcy lat, więc może nic się nie zmieni w tej krótkiej chwili, gdy są tu moi synowie.
Obecność masy kamieni nad głowami chłopców wydawała się przerażająca. Odetchnęłam więc z ulgą, gdy w końcu zobaczyłam ich wychodzących z groty i machających do mnie z wysokiego, niedostępnego miejsca, w którym wcześniej pokazał się Max.
Chłopcy kilka razy przeciskali się tam i z powrotem. Ja sama położyłam się na brzuchu na głazie przy plaży i patrzyłam w dół na szeroką szczelinę otwierającą przejście.
Widziałam skorupki muszli, zmierzwione pióro mewy i piasek. I ciemną przestrzeń pod skalnym blokiem. Nigdy nie przyszłoby mi do głowy czołgać się czy schodzić wąską szczeliną w dół. Panicznie boję się ciasnych pomieszczeń.
Jonatan nie miał racji, to nie była grota. Raczej przestrzeń pod głazem, powstała dzięki podtrzymującym je mniejszym kamieniom.
Ale dlaczego Anne-Marie lub ja w czasie naszych niezliczonych wizyt na plaży nigdy nie odkryłyśmy tego niezwykłego miejsca, które moi chłopcy znaleźli po piętnastu minutach? Dlatego, że żadnej z nas nie przyszło do głowy wskakiwać do takiej szczeliny. Może nie byłyśmy dość odważne albo dość ciekawskie, albo dość głupie, by wystawiać się na takie niebezpieczeństwa.
Zastanawiające, ile można się nauczyć od dzieci. Często wydaje mi się, że uczę się od nich więcej niż one ode mnie.
W miejscu, gdzie znajdowali się chłopcy, powstało nagle ogromne poruszenie. Przez otwory w skale usłyszałam ich głosy.
– Mamo! Znaleźliśmy jaskiniowca! Szkielet!
– To pewnie jakieś zwierzę – odparłam. – Może norka. Tu się od nich roi.
– Sama zobacz! – usłyszałam z głębi głos Jonatana.
Spojrzałam w górę na bloki skalne. Z niedostępnego miejsca znów wystawała głowa. Tym razem jednak nie zobaczyłam śmiejącej się zza głazów jasnej główki chłopca w czerwonej czapeczce, tylko brązowo-żółtą ludzką czaszkę o pustych oczodołach.

Marie Hermanson "Plaża muszli"; Wydawnictwo: słowo obraz/terytoria; Tlumaczenie; Bratumiła Pawłowska; Format: 140 x 205 mm; Liczba stron: 215; Okładka: miękka; ISBN: 978-83-7453-775-9

KaHa

Tagi: Marie Hermanson, Plaża muszli, fragment, książka, literatura szwedzka,

<< Powrót

Papierowy Ekran 2009

FB PL

Kejos

HaZu

PL zmiany