Zejdźcie z drogi, to Clarkson

kzarecka

2008-11-19

zejd378cie_z_drogi_to_clarkson_160Skaldowie kiedyś śpiewali: - Ludzie zejdźcie z drogi, bo listonosz jedzie... Z przyjemnością, jeśli byłoby mi to dane, zmieniłabym owy tekst na: - Ludzie zejdźcie z drogi, bo Clarkson nadchodzi. Gorzej - nadjeżdża. Na dodatek spokojnie stwierdza: "Nie zatrzymasz mnie". A kto w ogóle by próbował? Lubię Jeremy'ego Clarksona za jego cięty język i bardzo dobre felietony (i pomyśleć, że gdyby nie mój mąż, być może nigdy nie zainteresowałabym się dziennikarzem). Nawet na "Top Gear" potrafię z przyjemnością spojrzeć. Cieszy mnie nowa książka Clarksona. Cieszy, choć w większości jest w niej o samochodach. Ale, ale! Sztuką jest, pisać tak o autach, by kobiety też były w stanie, to przeczytać. Na marginesie: są dwa wydania (jedno albumowe).



O książce - Jeremy Clarkson - człowiek, którego jedynym ćwiczeniem fizycznym jest mruganie powiekami - dobrze wie, że życie to nie tylko samochody. Książka, o której mowa, jest koronnym dowodem tej tezy. Dowiecie się z niej: dlaczego wszyscy powinniśmy mieć prawo wyboru prezydenta Stanów Zjednoczonych, które ze wszystkich boskich stworzeń jest najgłupsze, czy warto sprawdzać swoje biorytmy i dlaczego nie wynaleziono jeszcze środka przeciwko łysieniu. Nie martwcie się, w końcu Clarkson przechodzi do samochodów, pisząc o nich tak, jak nikt inny na świecie. Niektóre dostąpią najwyższych zaszczytów. Inne zetrze w pył. Jego wyroki są nieodgadnione, nieoczywiste i nieprzewidywalne. Są tu przejmujące metafory. Są zwroty akcji. Są zaskakujące puenty. Ale przede wszystkim - mnóstwo śmiechu i dobrej zabawy.

nie_zatrzymasz_mnie_420

Fragment

Czy zastanawialiście się kiedyś, co stało się ze wszystkimi inżynierami? Dwieście lat temu na całym świecie na pewno aż roiło się od facetów w surdutach, którzy wynajdywali nowe sposoby robienia praktycznie wszystkiego.
Dziś rozmowy w pubie są niesłychanie wręcz nudne:
- Co tam dzisiaj w pracy?

- A, nic takiego ... Próbowałem zajrzeć sekretarce pod spódnicę, a potem porządkowałem jakieś papiery.
Wyobraźcie sobie jednak, jak podobna rozmowa musiała wyglądać w roku 1750:
- Co tam dzisiaj w pracy?
- A, wynalazłem właśnie maszynę parową, a po południu opracowałem nową metodę odmierzania czasu. A u ciebie?
- Po staremu, po staremu... Wymyśliłem nowy sposób drążenia tuneli i zaprojektowałem szybkowar.
W różnych zakątkach świata żyli ludzie, którzy mówili:
- Zobacz, jak wróbel wije sobie gniazdo... Patrz, jak przeplata dziobem ździebełka... To nasuwa mi ideę maszyny, którą nazwę pralką.
Od jakiegoś czasu oglądam na kanale BBC2 nowy serial dokumentalny Adama Harta-Davisa, zatytułowany "Co zawdzięczamy ludziom epoki Tudorów i Stuartów". Ciągnie się on już od kilku dobrych tygodni - zupełnie niepotrzebnie. Bo wydaje się, że odpowiedzi na tytułowe pytanie można udzielić w dwie sekundy: wszystko.
Pokrótce dzieje człowieka przedstawiają się tak: wyewoluowaliśmy od gatunków odżywiających się błotem do rozwiniętej cywilizacji, korzystającej z wielkich pieców, maszyn parowych i nowych sposobów konstruowania dachów, dzięki którym nie spadają nam one na głowy. Gdy ludzie epoki wiktoriańskiej spojrzeli na to, co zastali, mogli z łatwością skonstatować:
- No cóż, nie ma już niczego, co moglibyśmy wynaleźć.
Zdumiewające jest jednak to, że nie poddali się - dzięki nim pojawiły się lokomotywy, żelazne statki i elektryczność. Nawet gdy nastał wiek dwudziesty, trudno było zrobić sobie spacer po klifach i nie wpaść przy tym na kogoś, kto nie mruczałby do siebie pod nosem i nie robił jakichś notatek. W Johna Logiego Bairda, na ten przykład, który zaczął od wynalezienia samoogrzewających skarpetek, potem rozwinął koncepcję dżemu, a następnie, podczas jednego ze spacerów po Hastings, postanowił stworzyć radiowizję, albo - jak to obecnie nazywamy - telewizję.
Nam wydaje się to wprost niewyobrażalne.
No bo tak: wybrałem się dziś rano na spacer i postanowiłem zaprojektować maszynę do podróży w czasie. Nie miałem jednak zielonego pojęcia, jak się do tego zabrać. Tymczasem Baird po prostu wszedł do sklepu, kupił pudło na kapelusz, dwa druty do dziergania i ... trzask, prask! - następną rzeczą, którą pamiętamy jest talk-show Roberta Kilroya-Silka...

O albumie - Ekskluzywne, albumowe wydanie książki "Nie zatrzymasz mnie" Jeremy'ego Clarksona zawiera artystyczne zdjęcia samochodów w dużym formacie 30 cm x 22 cm. Całość została wydrukowana w pełnym kolorze na papierze kredowym . Twarda oprawa. Niezwykle elegancki, wysmakowany layout. Album idealny dla kolekcjonerów, fanów Clarksona i jako prezent.

Jeremy Clarkson "Nie zatrzymasz mnie"; Wydawnictwo: Insignis; Tłumaczenie: Tomasz Brzozowski; Ilustracje: zdjęcia kolorowe; Format: 124 x 197 mm; Liczba stron: 440; Okładka: miękka; ISBN: 978-83-61428-05-3

KaHa

Tagi: Jeremy Clarkson, Nie zatrzymasz mnie, fragment, książka, Top Gear,

<< Powrót

Papierowy Ekran 2009

FB PL

Kejos

HaZu

PL zmiany