Insekt - Claire Castillon

dgajda

2009-03-23

insekt_160"Insekt" to dziewiętnaście prozatorskich miniatur, które wyszły spod pióra całkiem nieźle zapowiadającej się pisarki francuskiej Claire Castillon. Skromna objętościowo książeczka realizuje stary jak świat temat relacji między matką a córką. Nie jest to jednak powielenie schematu znanego polskim czytelnikom choćby z powieści Marii Kuncewiczowej "Przymierze z dzieckiem". Castillon bliższa jest w swoich rozważaniach Elfriede Jelinek ("Pianistka") czy Annie Świerczyńskiej ("Jej brzuch").



Poszczególne opowiadania to kadry z domowego piekła – lapidarne, zdawkowe, a przez to szalenie sugestywne. Pisarka posługując się bardzo chłodnym językiem, krótkimi, wyrazistymi frazami, dociera do istoty poruszanego przez siebie problemu. Poszczególne słowa są jak naboje sukcesywnie wystrzeliwane z karabinu, który może zakończyć życiową udrękę. Nietrudno zauważyć, że w przestrzeni narracyjnej dominuje głównie monolog wewnętrzny bohaterek – w ten sposób Castillon dotarła do pokładów ich świadomości, odsłania naskórek, pod którym kryje się makabryczna prawda o kobietach zniewolonych przez własne wyobrażenie o świecie. Bohaterki opowiadań konstruują własny, często absurdalny dla czytelnika, obraz intymnych nieporozumień.

Castillon wybrała się z wizytą do rodzin z defektem. Nie odnoszę się tutaj do patologizacji, trudności finansowych, wręcz przeciwnie – pozornie są to dobrze prosperujące gospodarstwa domowe, które nie zdradzają niepokojących objawów. W tytułowym "Insekcie" matka zajmuje się domem, wespół z dorastającą córką przygotowuje posiłki, a ojciec po ciężkim dniu w pracy realizuje swoje zamiłowanie do majsterkowania. Dziewczyna jest butna, nieposkromiona, powoli wkracza w dorosłość. To właśnie kres młodości, który zapewni swojej córce, rodzicielka – stanie się dla matki największą obsesją. Pokątne spotkania ojca z córką, ukradkowe uśmiechy, tajemnicze zniknięcia – urastają w jej oczach do rangi kazirodztwa. Czytelnik obserwujący całą tę historię z perspektywy kobiety – ufa, współczuje, ale jest, podobnie jak ona, bezradny w obliczu poczynań ojca. Dopiero rozwiązanie tej – trzeba przyznać niepokojąco realistycznej historii – uświadamia, że narratorka pada ofiarą własnej fobii.

Brakuje opowiadaniom z tomu "Insekt" bujniejszego rozwinięcia, umożliwiającego wyczerpującą ocenę sytuacji. Kilkustronicowe opowiastki nie wyczerpują dostatecznie podjętego przez autorkę tematu. Moim zdanie otwierający książkę tekst "Powiedziałam: jedna" to materiał na szeroko zakrojoną prozę psychologiczną. Szalenie frapujące w ujęciu konceptualnym opowiadanie jest jedynie streszczeniem historii, która zasługuje na dużo więcej uwagi. Podobnie jest w przypadku "Mojej najlepszej przyjaciółki", która rozdziewicza temat ważki dla socjologów.

Claire Castillon staje się orędowniczką spraw przykrych. Bohaterki jej testów są w większości bezimienne, autorka unika także wskazówek dotyczących umiejscowienia przedstawionych historii. Snute przez nią opowieści nabierają zatem wymiaru uniwersalnego – pisarka nie boi się tematów trudnych i powszechnie uznawanych za wstydliwe ("Serdecznie całujemy").

Głęboko empatyczna rzecz nietłumaczonej dotychczas na polski autorki. Mimo dojmującego wrażenia, które towarzyszy lekturze, nie można odmówić "Insektowi" walorów poznawczych. Na kilkudziesięciu stronach skompilowana została sieć negatywnych i destrukcyjnych emocji, które konsternują, a z drugiej strony zdumiewają! Castillon jest obok Iana MacEwana, absolutną mistrzynią makabreski.

Claire Castillon "Insekt"; Wydawnictwo: W.A.B.; Format: 123 x 195 mm; Liczba stron: 176; Okładka: miękka; ISBN: 978-83-7414-564-0

Damian Gajda

Tagi: Claire Castillon, Insekt, McEwan, Elfriede Jelinek ,

<< Powrót

Papierowy Ekran 2009

FB PL

Kejos

HaZu

PL zmiany