Made in China - Made in Sweden

kzarecka

2009-11-12

chinczyk_160Fantastyczna książka. Jak dotąd, najlepsza w tym roku. Bez względu na to, czy czytana jako kryminał, thriller, powieść czy komentarz do dzisiejszego świata (...), jest fascynująca ("Kulturspeilet"). Owe słowa dotyczą nowej książki Henninga Mankella (prawa do przekładu kupiło kilka wydawnictw z całego świata; w przyszłym roku powieść ukaże się w USA, Kanadzie i Wielkiej Brytanii; u nas... już jest!). "Chińczyk", taki tytuł nosi owe "międzynarodowe wydarzenie", to nie tylko historia zbrodni, ale również głos w tematach politycznych i społecznych. Bohaterka Mankella próbując rozwikłać morderstwa w Szwecji, uda się do Chin. A tam zostanie świadkiem zderzenia się dwóch, zupełnie innych światów.


Oksiążce - W styczniu 2006 roku w odludnej wiosce zostaje brutalnie zamordowanych kilkanaście osób, w Szwecji wybucha medialna gorączka, a dochodzenie w zagadkowej sprawie nie prowadzi do jej wyjaśnienia. Tymczasem Birgitta Roslin, doświadczony sędzia, odkrywa, że jest spokrewniona z dwiema ofiarami i rozpoczyna prywatne śledztwo. Niebawem wpada na trop Chińczyka, który może być odpowiedzialny za masakrę. Ten ślad prowadzi do stolicy Chin i Birgitta wybiera się na wycieczkę do Pekinu. Szukając mordercy, poznaje rodzeństwo, które symbolizuje wewnętrzne rozdarcie tego kraju: komunistkę Hong Qui, która sprawuje nad cudzoziemką dyskretną opiekę, i jej brata Ya Ru, reprezentującego frakcję "kapitalistyczną". Rozgrywki polityczne w Chinach nieoczekiwanie splotą się z wydarzeniami w szwedzkiej wiosce… Birgitta Roslin chce rozwiązać zagadkę masakry, choć sama znajdzie się w śmiertelnym niebezpieczeństwie.

Politiken: - Henning Mankell jest bardzo zręcznym i fachowym pisarzem, który wykorzystuje ramy gatunku do wyższych celów, nie nużąc przy tym […]. Powieść czyta się wyjątkowo dobrze i trudno ją odłożyć […]. Prawdopodobnie najlepsza książka od Psów z Rygi.

Svenska Dagbladet: - Język Mankella jest bardzo obrazowy. Ta powieść jest najlepszym thrillerem od piętnastu lat.

Ystads Allehanda: - Ta bardzo ważna książka w przekonujący sposób opisuje sytuację świata dziś i jutro, z Chinami w jego centrum.

Fragment

Wróciła do przeglądania dokumentów, czytając metodycznie jeden po drugim. Znów natrafiła na list. Koperta miała niebieskawy odcień i amerykańskie stemple. Cienki papier był zapisany maczkiem. Birgitta skierowała na list światło biurkowej lampki i wzięła lupę. List napisano po szwedzku, ale w tekście widniało wiele angielskich słów. Ktoś imieniem Gustaf opowiadał o swojej pracy – był hodowcą świń. Właśnie zmarło dziecko imieniem Emily, w domu panował "duży sorrow". Był ciekaw, co słychać w domu w Hälsingland, jak się miewa rodzina, jak idą żniwa i czy zwierzęta dobrze się chowają. Na liście widniała data: 19 czerwca 1896 roku. Na kopercie był adres: August Andrén, Hesjövallen, Sweden. Przybranego dziadka nie było jeszcze wtedy na świecie, pomyślała. Zapewne list napisano do jego ojca, skoro zachowała go rodzina Gerdy. Ale dlaczego znalazł się wśród jej dokumentów?
Na samym dole, poniżej podpisu, znajdował się adres: Mr Gustaf Andrén, Minneapolis Post Office, Minnesota, United States of America.
Ponownie otworzyła stary atlas. Minnesota to kraina rolnicza. A więc to tam wyemigrowała część rodziny Andrén z Hesjövallen ponad sto lat temu.
Po chwili znalazła list świadczący o tym, że inny członek rodziny osiadł w innej części USA. Nosił imiona Jan August i najwyraźniej pracował przy budowie kolei, która łączy dziś wschodnie i zachodnie wybrzeże tego ogromnego kraju. W liście Jan August pytał o rodzinę, zastanawiał się, którzy jej członkowie jeszcze żyją, a którzy zmarli. Większa część tekstu była niestety nieczytelna. Pismo się rozmazało.
Jan August miał następujący adres: Reno Post Office, Nevada, United States of America.
Czytała dalej, ale wśród licznych pism nie znalazła już nic, co dotyczyłoby związków jej matki z rodziną Andrén.
Odsunęła teczkę, weszła do internetu i nie licząc na to, że znajdzie coś ciekawego, zaczęła szukać adresu w Minneapolis, który podał Gustaf Andrén. Zgodnie z oczekiwaniami znalazła parę nieistotnych informacji. Spróbowała więc znaleźć adres w Nevadzie. Na ekranie wyświetlił się link do "Reno Gazette Journal". W tym samym czasie zadzwonił telefon, był to sympatyczny młody mężczyzna z biura podróży, mówiący z duńskim akcentem. Przedstawił Birgitcie warunki podróży i opisał hotel. Nie zastanawiając się, zrobiła wstępną rezerwację i obiecała potwierdzić ją najpóźniej nazajutrz rano.
Weszła na stronę "Reno Gazette Journal". W prawym górnym rogu znalazła różne podstrony do wyboru, w zależności od tematów i artykułów, które by ją interesowały. Już miała zamknąć stronę, gdy przypomniała sobie, że szukała nazwiska Andrén, a nie adresu pocztowego w Reno. Skoro znalazła się na stronie "Reno Gazette Journal", musiało to mieć jakiś związek z nazwiskiem. Zaczęła przeglądać gazetę strona po stronie, temat po temacie.
Widok kolejnej z nich sprawił, że zamarła. Z początku przeczytała widniejący na niej tekst pobieżnie, nie do końca go rozumiejąc, potem jeszcze raz, powoli, myśląc, że to, co ma przed oczami, nie może być prawdą. Zerwała się z krzesła i stanęła kilka metrów od komputera. Jednak tekst i zdjęcia nie zniknęły.
Wydrukowała artykuł i wzięła go ze sobą do kuchni. Przeczytała raz jeszcze, bardzo powoli.
"4 stycznia w miasteczku Ankersville, na północny wschód od Reno, doszło do brutalnego morderstwa. Właściciel warsztatu i cała jego rodzina rano zostali znalezieni martwi przez sąsiada. Sąsiada zaniepokoił fakt, że warsztat, pomimo późnej godziny, nie został otwarty. Policja nie natrafiła jak dotąd na żaden trop. Wiadomo jednak, że cała rodzina Andrén, Jack, jego żona Connie oraz dzieci Steven i Laura zostali zabici niezidentyfikowanym ostrym narzędziem. Nic nie wskazuje na to, by przyczyną napadu było włamanie lub kradzież. Brak też motywu. Rodzina Andrén była lubiana i nie miała żadnych wrogów. Policja szuka sprawcy tego brutalnego zabójstwa, którym najprawdopodobniej jest osoba chora psychicznie lub zdesperowany narkoman".
Birgitta siedziała w milczeniu. Zza okna dobiegał odgłos pracującej na ulicy śmieciarki.

Henning Mankell "Chińczyk"; Wydawnictwo: W.A.B.; Tlumaczenie: Ewa Wojciechowska; Format: 125 x 195 mm; Liczba stron: 608; Okładka: twarda; ISBN: 978-83-7414-661-6

KaHa

Tagi: Henning Mankell, kryminał, thriller,

<< Powrót

Papierowy Ekran 2009

FB PL

Kejos

HaZu

PL zmiany