Anioł głodu rozhuśtuje oddech

kzarecka

2010-06-08

herta_muller_160Już 10 czerwa na księgarskich półkach pojawi się nowa książka Herty Müller (osobiście szanuję zeszłoroczną noblistkę za "Dziś wolałabym siebie nie spotkać" - piękny tytuł!). Recenzent "Süddeutsche Zeitung" o "Huśtawce oddechu" (taki tytuł nosi nowa publikacja pisarki) stwierdził: - Tak odważnego arcydzieła języka długo by szukać w literaturze europejskiej naszych czasów. To książka, która zawinie na was pętlę i udusi. Jednak... jakże piękna będzie to śmierć. Czy na "Huśtawkę..." warto poświęcić swój czas? Pytanie zbędne.



O książce - Jest delirium, ratunek przynoszą jedynie słowa, które zdają się budować jakiś porządek. Głód, zimno, strach, fenomen pamięci i język są bohaterami tej powieści. Herta Müller ponownie przygląda się panom strachu, krok po kroku podąża za ofiarami, po raz kolejny dokonuje "upiornej przeprowadzki rzeczywistości" w słowa. Powstał tekst "kaligrafujący cierpienie, ale nie upiększający bólu".
Atemschaukel jest fikcyjną autobiografią Niemca z Rumunii, Leopolda Auberga, zesłanego w wieku lat siedemnastu na roboty przymusowe do Związku Radzieckiego. W roku 1945 około 80 000 rumuńskich Niemców trafiło do obozów pracy między Dniepropietrowskiem a Donieckiem. Wśród deportowanych była matka Herty Müller. Jej przemilczana historia stała się pierwszym impulsem do napisania tej ksiązki. Od matki Müller dowiedziała się niewiele. "Zimno jest gorsze niż głód", "Wiatr jest zimniejszy od śniegu" - wyrwane z kontekstu zdania zastępowały opowiadanie o obozie. Müller zapragnęła zrozumieć, co się za nimi kryje. Umożliwił jej to pisarz i poeta Oskar Pastior, którego surrealistyczne wiersze jeszcze w Rumunii dawały jej oparcie, który też był jednym z deportowanych. Jego niesamowita pamięć szczegółu stworzyła tę książkę. On opowiadał, ona zapisywała, potem razem konstruowali historię - zmyślenie stało się motorem ich pracy, ponieważ jak mówi Herta Müller, trzeba się oddalić od rzeczywistości, żeby ją "uchwycić". Rzeczywistość głodu mozna oddać jedynie surrealistycznym językiem, gdyż postrzeganie w rauszu, w jaki wprawia chroniczny głód, różni się od tego z pełnym żołądkiem. Była z Pastiorem na Ukrainie, wpatrywała się w tamten świat tak długo, aż po zamknięciu oczu zobaczyła drogę z obozu na pole kartofli. W roku 2006 Pastior umarł. Po rocznej przerwie Müller zdecydowała się napisać książkę sama. Była mu to winna.

"Neue Zürcher Zeitung": - Powieść polityczna napisana z wyjątkową psychologiczną subtelnością. Pomaga pojąć punkt zerowy egzystencji.

"Die Welt": - Obozy są doświadczeniem granicznym, które z powodu jego odmienności chętnie odkładamy do lamusa zbiorowej pamięci. Müller wydobywa je z tego wyparcia, za pomocą wirtuozowskiego języka włącza do naszej kultury i czyni dostępnym dla smutku.

Frankfurter Allgemeine Zeitung": - Ta książka nie może i nie chce być dokumentem ani powieścią historyczną i z pewnością nie stoi pod znakiem naiwnego realizmu. Powieść ta, ze swoją gęstą siecią motywów, wytwarza intensywność i obecność, jakich daremno szukać we współczesnej literaturze niemieckojęzycznej. Manifest pamięci i języka, których złożoną relację dokumentuje w poruszający sposób. Arcydzieło.

"Kultur Spiegel": - Również to, że Müller marginalizuje tło historyczne na rzecz wydobycia tworów pamięci, czyni z Huśtawki oddechu książkę wyjątkową. Ważna i pod względem językowym mistrzowska powieść.

Fragment

Wszystko, co mam, noszę przy sobie. Albo: wszystko, co moje, noszę ze sobą. Nosiłem wszystko, co miałem. Moje to nie było. Albo zmieniło przeznaczenie, albo należało do kogoś innego. Walizka ze świńskiej skóry była właściwie pudełkiem na gramofon. Prochowiec należał do ojca. Miejski płaszcz z aksamitnym ściągaczem przy szyi do dziadka. Pumpy do wujka Edwina. Skórzane owijacze do sąsiada, pana Carpa. Zielone wełniane rękawiczki do ciotki Fini. Tylko bordowy jedwabny szal i kosmetyczka były moje, ostatnie bożonarodzeniowe prezenty.
W styczniu 1945 trwała jeszcze wojna. Z tego przerażenia, że w środku zimy muszę jechać nie wiadomo dokąd, do Rosjan, każdy chciał dać mi coś, co mogłoby się przydać, jeśli już niepomóc. Ponieważ nic na świecie nie mogło już pomóc. Ponieważ nieodwołalnie figurowałem na liście Rosjan. Każdy więc dał mi coś i pomyślał swoje. A ja wszystko przyjąłem i pomyślałem z lekkością moich siedemnastu lat, że odjeżdżam we właściwym czasie. Nie musiała to być wprawdzieod razu lista Rosjan, ale jeśli sprawy nie przybiorą nazbyt złego obrotu, wyjdzie mi to może na dobre. Chciałem uciec jak najdalej z naparstka małego miasteczka, gdzie wszystkie kamienie mają oczy. Zamiast strachu odczuwałem skrywaną niecierpliwość. I miałem nieczyste sumienie, ponieważ lista, która moich bliskich doprowadziła do rozpaczy, dla mnie była do zaakceptowania. Oni bali się, że na obczyźnie spotka mnie coś złego. Ja chciałem uciec w miejsce, które mnie nie zna.

Herta Muller "Huśtawka oddechu"; Wydawnictwo: Czarne; Tłumaczenie: Katarzyna Leszczyńska; Format: 125 x 205 mm; Liczba stron: 288; Okładka: twarda; ISBN: 978-83-7536-200-8

KaHa

Kup książki autorki

Tagi: Literacki Nobel, Herta Muller, Głód i jedwab,

<< Powrót

Papierowy Ekran 2009

FB PL

Kejos

HaZu

PL zmiany