Kupię rękę - Agnieszka Szygenda

isłojewska

2010-07-04

kupiereke_160Niejednokrotnie bywa i tak, że powieść dystansuje naukę dociekliwością i wszechstronnością analizy psychologicznej. Tak dzieje się w przypadku najnowszej książki "Kupię rękę" Agnieszki Szygendy. W klimat powieści wprowadza oryginalna okładka autorstwa Zojki Naumann, której układ trzech barw (czerń, żółć i biel) odsyła do obszaru złożoności, komplikacji, a przede wszystkim nieuchronnej eksplozji skrajnych uczuć.



Fuzję tych kolorów nieodparcie skojarzyłam z wierszem "Samogłoski”"Arthura Rimbauda i z jego przekonaniem o istnieniu "powinowactwa barw i dusz", zwłaszcza, że o tych ostatnich dowiadujemy się z książki bardzo wiele. A wzmacniające okładkę symbole domu, kobiety, dziecka, mężczyzny i wózka z marketu, już od pierwszej strony książki zamieniają się w opowieść na wskroś współczesną, wyrosłą z rzeczywistości, w której żyjemy.

Główny bohater - Olgierd Szczepankiewicz, jest prawdziwą siłą napędową fabuły i wyznacza jej przebieg oraz wewnętrzne uporządkowanie. Poprzez swoją dynamikę daje nam szansę na poznanie jego rodzinnej, zawodowej i społecznej sytuacji, postawy wobec świata, sposobu myślenia i sfery przeżyć wewnętrznych. Jego sylwetkę psychologiczną i moralną modelują dokonywane przez niego w Internecie zakupy osobliwego rodzaju, a towarzysząca temu motywacja jest niezwykle silna i ma swój rodowód w czasach dzieciństwa.

Szygenda znakomicie radzi sobie z indywidualizacją postaci, które odróżnia od siebie rodzaj poglądów, wierzeń, specyficzne wyrażanie uczuć i określony typ zachowania się. Zresztą, są to tak ciekawe postaci, że nic dziwnego, iż narrator koncentruje swą uwagę na ich życiu wewnętrznym, przeżyciach i odczuwaniu świata. Wie także bardzo wiele o czasie przeszłym bohaterów, jak i teraźniejszym.

Autorka konsekwentnie prowadzi fabułę do punktu kulminacyjnego, który staje się momentem zwrotnym w życiu Olgierda i kilku osób-satelitów, jakie dały się wciągnąć w stworzoną przez niego makabryczną konstelację. Przełomowe wydarzenie staje się jednocześnie punktem wyjścia dla jego ewolucji osobowościowej. Część II powieści należy już do Izydora, mającego w sobie niezwykle silną moc sprawczą. I ona zaskakuje nas najbardziej, a źródło, z którego wyrosła jest niezwykle proste i oczywiste, jak każdej najważniejszej w życiu rzeczy.

Jednak ta książka mówi jeszcze o jednym bardzo ważnym problemie. O Internecie i jego coraz bardziej znaczącej obecności w życiu każdego z nas. O tym, jak pozwala na ukrywanie własnej twarzy, kiedy wybiera się ofiary do zabawy, kiedy wolno bezkarnie pastwić się nad nimi i demonstrować swą psychiczną dominację oraz społeczny status. To wirtualny teatr marionetek ożywiany nie zawsze szlachetnymi intencjami ich animatorów.

I rzecz najważniejsza. Jeżeli w prozie współczesnej pojawia się forma groteski, to nie tylko przybiera postać artystycznego wyrazu przekonań filozoficznych oraz ideowych, ale i staje się przejmującym świadectwem lęków współczesnej obyczajowości i kultury. Niełatwy to zabieg literacki i nie każdy pisarz potrafi nad nim zapanować. Udaje się to Agnieszce Szygendzie. Groteskowość jej powieści łączy w jednym obrazie śmieszność i grozę, patos i wulgarność, a także dobrze czuje się w roli wspólnego mianownika wszelkich przeciwieństw, jakie w niej występują.

Podoba mi się w tej książce organizacja czasu i przestrzeni, osób i zdarzeń, wartości i postaw; sposób, w jaki autorka kieruje uwagę czytelnika do przyczyn, z których wyrastają nasze dorosłe kompleksy, agresja, poniżanie innych, w tym i najbliższych, a także nieustannie rosnący konsumpcjonizm. Agnieszka Szygenda znakomicie opisuje zatarcie się granic pomiędzy światem rzeczywistym a wirtualnym, wykorzystując, jako pretekst pijacką wędrówkę Olgierda, która kończy się na internetowych forach. A wiele filozoficznych przemyśleń w powieści ma wielkie szanse, by stać się cytowanymi przez nas w życiu codziennym formułami, jak ta: "Wszystko jest ze sobą powiązane: kolejność zdarzeń i przypisany im czas".

Autorka posiada również umiejętność stwarzania przy pomocy słów obrazów przypominających filmowe kadry. Najpełniej oddaje ten zabieg opis opustoszałego domu, na który patrzymy z zewnątrz niczym przez obiektyw kamery. W przypadku tej książki tekst odbieram, jako tworzywo, które podczas czytania przechodzi osobliwą transformację: uwodzi intelektualizmem, poraża groteskowością, a na końcu wzrusza liryzmem. Czy można chcieć od pisarza jeszcze więcej?

Agnieszka Szygenda "Kupię rękę"; Wydawnictwo: Biskie; Format: 125 x 195 mm; Liczba stron: 216; Okładka: miękka; ISBN: 978-83-930558-1-4

Ilona Słojewska

"Może to jest tak, że tylko z boku wydajemy się innym niezwykli i silni?" - wywiad z Agnieszką Szygendą

Agnieszka Szygenda o debiucie, rozpychaniu się łokciami i życiu (wywiad z 2007 roku)

Kup książkę

Tagi: Agnieszka Szygenda, Kupię rękę, Wszystko gra, Elżbieta Majcherczyk, Bliskie, wywiad,

<< Powrót

Papierowy Ekran 2009

FB PL

Kejos

HaZu

PL zmiany