Rzeka szaleństwa – Marek Wiśniewski

kzarecka

2010-08-20

rzeka_160_01Na polskiej scenie literackiej pojawił się debiutant, na którego warto zwrócić szczególną uwagę. Sposób, w jakim posługuje się słowem pisanym, obezwładnia. Fabuła, którą tworzy, połyka wręcz czytelnika. Nie ma zmiłowania. Wpada się w wir słów, który pędzi na łeb, na szyję i nie pozwala wyrwać się, choć na moment. Nie ma sposobu by przerwać, by złapać haust świeżego powietrza. Wiśniewski. Wreszcie znalazł się taki, który łapie czytelnika, bawi się z nim, prowadzi przez różne ścieżki i wypuszcza dopiero wtedy, gdy sam tak zdecyduje.



"Rzeka szaleństwa" opowiada z pozoru błahą historyjkę. Ot, młody człowiek, który szuka pracy, decyduje się na rejs barką przez pół Polski. Niedoświadczony w żegludze śródlądowej, ba! niedoświadczony w żegludze wszelakiej, wybiera się w rejs życia i śmierci, zwidów i realności. To właśnie na wodzie odbywa się pierwsza część książki. Wprowadzająca, zarzucająca wątek tajemnicy i niedomówienia. Wydaje się, że rozwiązanie przyniesie część druga, jednak… nie ma tak łatwo. Znalezienia klucza, wytrycha do fabuły jest nieosiągalne. Wiśniewski wygrywa wyobraźnią, którą ma tak niewielu piszących. Czy nie przesadzam? W żadnym wypadku! „Rzeka szaleństwa”, choć nie jest książką zagmatwaną, jest praktycznie nie do rozwiązania. Czytelnik może sobie dedukować, ustalać prawdopodobne wersje wydarzeń, ale nie jest w stanie odkryć prawdy.

Michał – młody człowiek, główny bohater powieści, jest ofiarą. Pytanie tylko – czyją? Kobiety posiadającej niezwykły dar manipulacji ludźmi, właściciela firmy, który zatrudnił go do pracy, a może własnego jestestwa, czy życia? Pytań pojawia się wiele. A zasadnicze brzmi – czy Michał żyje w realnym świecie? Czy jego psychika jest zdrowa? Czy ogarnia go szaleństwo? Według Eli, "bogini", mężczyzna nie żyje, lecz drąży. Jest poszukiwaczem wrażeń. Świat, który wielkimi łapami zagarnął ludzkość, przerobił ją na marionetki biorące udział w wyścigu szczurów, niezadowolone codziennością, która daje stabilizację w postaci domu, samochodu, zagranicznych wakacji. W jej środku był Michał. Takie jest zdanie Eli, która stara się z tego zaklętego kręgu wyrwać ludzi i ofiarować im nowe życie. Pragnie stworzyć nowego człowieka. Problem jednak w tym, że nie każdy chce się nim stać. Nie każdy z jednej marionetki, pragnie przeistoczyć się w drugą. Michał staje przed dylematem – w co wierzyć? Co jest prawdą, a co kłamstwem? Czy nim też się manipuluje? Czy można zmienić czyjąś świadomość? Czy można zabawić się w Boga, Twórcę?

W "Rzece szaleństwa" pada zdanie: "Geniusze istnieją, ale są traktowani z pełną ostrożnością i podejrzliwością". Takim geniuszem jest Marek Wiśniewski. Napisał niezwykłą książkę, którą czyta się jednym tchem, bowiem… na więcej autor nie pozwala. Tajemnica, którą ubrał w zdania, przyciąga z wielką siłą. Rozwiązania zaskakują. Końcówka poraża. I… to przeraża! Jeśli taki jest debiut, co może czekać czytelników później? Czy autor będzie w stanie stworzyć dzieło równie dobre? Czy to nie jest "wypadek przy pracy"? Doskonały, ale jednak wypadek? Podejrzliwość… Tak, ale tej cechy poprzez "Rzekę szaleństwa" naucza sam Wiśniewski. Rzeka słów, którą funduje czytelnikom, porywa. Wyobraźnia, zmysły szaleją. Jest doskonale w każdym calu. Aż nie mogę uwierzyć, że Marek Wiśniewski nie wypłynął wcześniej.

Marek Wiśniewski "Rzeka szaleństwa"; Wydawnictwo: SOL; Format: 144 x 207 mm; Okładka: miękka; ISBN: 978-83-62405-12-1

Katarzyna Zarecka

Kup książkę

Tagi: manipulacja, Wiśniewski, Homa, Kuczyński, Szwaja, SOL,

<< Powrót

Papierowy Ekran 2009

FB PL

Kejos

HaZu

PL zmiany