Niegrzecznichłopcyrządzą - nowa strona internetowa

kzarecka

2010-09-07

joanne_harris_160.Joanne Harris do tej pory kojarzyła się przede wszystkim z genialną "Czekoladą". Teraz przyszedł czas na powieść, która ,jeśli nie zdetronizuje tej wyżej wspomnianej, to z pewnością zasiądzie z nią na tronie. "Błękitnooki chłopiec" to tekst z "zupełnie innej bajki", ale przyciąga do siebie i smakuje równie dobrze jak "Czekolada". W "Mirror" napisano: "Błyskotliwie skomponowana, zaplanowana, wnikliwa powieść z prawdziwie zaskakującym zaskoczeniem". Czeka na was książka, która przeraża jeszcze długo po przeczytaniu. Czyżby znalazł się thriller jesieni?


O książce - Pewnego razu żyła sobie wdowa, która miała trzech synów: Czarnego, Brązowego i Błękitnego. Najstarszy, Czarny, miał skłonność do zmiennych nastrojów i agresji. Średni, Brązowy, był nieśmiały i nudny. Ale to Błękitny stał się ulubieńcem matki. Błękitny, który był mordercą.

Czterdziestodwuletni B.B wciąż mieszka z matką w niewielkiej miejscowości w Yorkshire. Jego życie towarzyskie toczy się głównie w sieci, na stronie Niegrzecznichłopcyrządzą, gdzie może swobodnie rozmawiać z tajemniczą Albertyną oraz innymi wirtualnymi przyjaciółmi, a przede wszystkim snuć mroczne fantazje, których tematem jest zawsze morderstwo – z matką w roli ofiary. Zagłębiając się w bolesne relacje bohatera z najbliższymi, odkrywamy szczegóły tragicznej wojny między braćmi i poznajemy przejmującą historię niewidomej dziewczynki, okrzykniętej przez media cudownym dzieckiem.

To thriller o misternie skonstruowanej fabule. Joanne Harris wykorzystała motyw Internetu, aby pokazać miliony najróżniejszych sposobów manipulowania ludźmi, jakie sieć www oferuje współczesnemu człowiekowi. W serii nieoczekiwanych zwrotów akcji autorka dowodzi ostatecznie, że tam, gdzie świat fantazji bezceremonialnie wdziera się w prawdziwe życie, skutki są zawsze tragiczne.

"Company": - Wszyscy pokochaliśmy "Czekoladę", a nowy thriller Joanne Harris, który w formie serii internetowych publikacji opowiada o życiu trzech braci i ich rodzinnych patologiach, ma w sobie ten sam urok, ujęty w bardziej współczesny język. "Błękitnooki chłopiec", to naprawdę mroczna i zawiła historia.

Fragment

Jego zdaniem kolorem morderstwa jest błękit. Błękit lodu, błękit zasłony dymnej, błękit odmrożeń, martwego ciała i worków na zwłoki. To również jego kolor, na tyle rozmaitych sposobów, krążący w jego ciele niczym ładunek elektryczny i wrzeszczący, jakby kogoś mordowali.
Błękit wszystko zabarwia. On dostrzega, wyczuwa obecność tego koloru wszędzie, od błękitu ekranu komputerowego po niebieską linię żył na grzbietach jego dłoni, wypukłych i poskręcanych niczym ślady insektów żyjących w piasku plaży koło Blackpool, dokąd jeździli co roku całą czwórką w dniu jego urodzin. Zjadał wtedy lody w rożku, brodził w morzu i wyszukiwał pod kępami wodorostów małe kraby, które wrzucone do wiaderka umierały potem w żarze palącego urodzinowego słońca.
Ma zaledwie cztery lata, więc te jego drobne zabójstwa kryją w sobie dziwną niewinność. Sam czyn jest wolny od złej intencji, stoi za nim jedynie zachłanna ciekawość poznania tego stworzenia, które próbuje uciec, krążąc po dnie niebieskiego plastikowego wiaderka, żeby w końcu wiele godzin później umrzeć z rozrzuconymi szczypcami i jasnym podbrzuszem wystawionym do góry w daremnym akcie kapitulacji. Do tego czasu zawsze zdążył już stracić zainteresowanie obiektem swoich badań i wracał do pałaszowania lodów kawowych (wyrafinowany wybór jak na tak małego chłopca, ale te o smaku waniliowym nigdy nie należały do jego ulubionych), więc kiedy pod koniec dnia przychodziła pora, aby opróżnić wiaderko przed powrotem do domu, czuł lekkie zdziwienie na widok martwego żyjątka, zastanawiając się, jak coś takiego w ogóle mogło istnieć.
Matka znajduje go na piasku, jak z szeroko otwartymi oczami szturcha nieżywego kraba czubkiem palca. Martwią ją nie tyle mordercze skłonności syna, ile raczej fakt, że jej mały chłopiec jest tak podatny na sugestie, że wiele rzeczy wyprowadza go z równowagi w sposób, którego ona nie rozumie.
Nie baw się tym – mówi mu teraz. – Zostaw to paskudztwo.
Dlaczego? – pyta synek.
Dobre pytanie. Wiaderko z morskimi stworzeniami stało nieruszane cały dzień. Chłopiec zamyśla się na dłuższą chwilę.
Nie żyją – dochodzi wreszcie do wniosku. – Złapałem je wszystkie, a teraz one nie żyją.
Matka bierze go w ramiona. Tego właśnie się obawiała. Jakiegoś wybuchu, może potoków łez, sytuacji, która sprawi, że inne matki będą patrzeć na nią z góry, drwiąco.
To nie twoja wina – zaczyna uspokajać synka. – Po prostu zdarzył się drobny wypadek, nie ma w tym twojej winy.
Wypadek, myśli sobie chłopiec. Nawet on wie, że to kłamstwo. Żaden wypadek, to rzeczywiście była jego wina, więc fakt, że matka temu zaprzecza, wprowadza w jego głowie jeszcze większe zamieszanie niż jej pełen napięcia głos i sposób, w jaki gorączkowo ściska go w objęciach, znacząc jego podkoszulek śladami olejku do opalania. Chłopiec próbuje się wyrwać – nienawidzi brudu – a matka uważnie mierzy go wzrokiem, pełna obaw, czy jej mały synek przypadkiem nie zacznie płakać.
A on się zastanawia, czy nie powinien tak zrobić. Może matka tego właśnie od niego oczekuje. Chłopiec wyczuwa jej niepokój, próby chronienia go przed bólem. Jej lęk ma zapach kokosów, tak jak olejek do opalania, i posmak tropikalnych owoców. I nagle to do niego dociera – nie żyją, nie żyją! – więc naprawdę wybucha płaczem.
Matka kilkoma kopnięciami zasypuje piaskiem resztę jego połowu – ślimaka, krewetkę, maleńką płaszczkę, wszystkie wyciągnięte z wody i chwytające powietrze małymi pyszcz­kami wygiętymi dramatycznie w półksiężyc. Podśpiewuje przy tym z uśmiechem: "Ojej! Już ich nie ma!", próbując przemienić to w zabawę. Przyciska go do siebie mocno, żeby nawet cień poczucia winy nie zasnuł spojrzenia jej błękitnookiego chłopca.
Mały jest taki wrażliwy, myśli sobie. Ma tak zaskakująco bujną wyobraźnię. Jego bracia należą do zupełnie innego gatunku, mają kolana całe w strupach, rozczochrane włosy i ciągle urządzają w łóżkach zapasy. Oni nie potrzebują jej opieki. Mają siebie nawzajem. Mają swoich kolegów. Lubią lody waniliowe, a kiedy bawią się w kowbojów (dwa palce ułożone na kształt pistoletu), niezmiennie wcielają się w bohaterów pozytywnych, którzy sprawiają, że czarne charaktery muszą ponieść karę.

Joanne Harris "Błękitnooki chłopiec"; Wydawnictwo: Prószyński; Tłumaczenie: Anna Kłosiewicz; Format: 135 x 185 mm; Liczba stron: 544; Okładka: miękka; ISBN: 978-83-7648-462-4

KaHa

Wejdź do księgarni

Tagi: Joanne Harris, Czekolada, film, Johnny Depp, thriller,

<< Powrót

Papierowy Ekran 2009

FB PL

Kejos

HaZu

PL zmiany