Szczątki – Belinda Bauer

kzarecka

2010-11-18

szczatki_160.Na okładce krzyczy napis "Niewyjaśniona zbrodnia. Przebiegły morderca. Koszmar, który powraca…". Po oczach i uszach bije też informacja, że za swoją debiutancką powieść Belinda Bauer otrzymała w tym roku prestiżową CWA Gold Dagger (najstarsze literackie wyróżnienie w Wielkiej Brytanii) za najlepszy kryminał. Rzuciłam się zatem na owy thriller jak wygłodniały pies. Czy się rozczarowałam? Całkowicie.



W "The Bookseller" napisano, że to "trzymający w napięciu thriller". Zapowiedź wydawcy mówiła o dwunastoletnim chłopcu, który szuka zamordowanego dziewiętnaście lat wcześniej wujka (będącego ówcześnie w jego wieku). Aby zwiększyć swoje szanse na odnalezienie szczątków, kontaktuje się z mordercą. Rozpoczyna się niebezpieczna gra w kotka i myszkę. Zachęcające? Bardzo. Natychmiast rysuje się przed oczyma książka, która ściśnie nas za gardło, poprowadzi przez nieznane ścieżki strachu. Napięcie, napięcie i jeszcze raz napięcie. Thriller, jakich mało. I co? I nic. Napięcia mało. Thriller… Zastanawiam się, czy do końca można książkę Belindy Bauer zakwalifikować do tej kategorii (no ale przecież dostała prestiżową nagrodę!; no tak…). Zatem się rozczarowałam. ALE jakże piękne było owe rozczarowanie! Aż mam ochotę krzyczeć, że chcę tak częściej, że chcę więcej! Tak, proszę, błagam! Chcę podchodzić do wiadomego i odchodzić zdziwiona. Chcę łapać zimne, wiedząc, że to zimne i odskakiwać przerażona, że dotknęłam wrzątku!

Autorka sama przyznaje, że "Szczątki" wcale nie miały być kryminałem. Zamierzała napisać opowiadanie. O chłopcu i babci. Zobaczyła w telewizji program, którego bohaterką była matka, starsza kobieta, która w młodości straciła syna. Bauer zaczęła się zastanawiać, jaki wpływ na życie rodziny może mieć aż tak wielka tragedia. Czy człowiek jest w stanie zapomnieć, wybaczyć, pogrzebać wspomnienia? Czy jest w stanie odnaleźć radość życia? Czy czas może wygoić rany? Jak w tego typu cieniu rodzą się kolejne dzieci? Jak żyją? Jak wychowują? Kim się stają? Pytań wiele. A wszystko krąży koło sfery psychologicznej. I taka jest ta książka. Więcej w niej przeżyć emocjonalnych, zdecydowanie więcej, niż w kryminałach, do których jesteśmy przyzwyczajeni. Tutaj akcja nie biegnie na łeb, na szyję. Chodzimy w tempie, na jakie pozwala dwunastolatek.

Poznajemy Stevena Lamba – skrytego, nieśmiałego chłopca, który pragnie jednego – szczęścia swojej rodziny. By do tego doprowadzić, jest w stanie uczynić wszystko. A w głowie dziecka "wszystko" oznacza znalezienie ciała zamordowanego wujka. Szczątki mają przynieść spokój duszy babci, mają sprawić, że przestanie czekać na syna, że zacznie kochać córkę, że poświęci czas wnukom. Szczątki mają sprawić, że matka Stevena odzyska matkę, a tym samym stanie się sama matką lepszą, czułą, kochaną. To wszystko bierze na barki dziewięcioletnie dziecko, które przez trzy kolejne lata kopie na wrzosowisku. Poszukuje grobu. Steven poświęca się całkowicie. Żyje tylko nadzieją. Załamuje się, staje bezsilny, płacze, by zaraz zerwać się na równe nogi, otrzepać pył z nogawek, wycisnąć błoto z butów i na nowa dorosnąć, zmężnieć, stać się karkiem, który podtrzymuje głowę rodziny. Cierpi. W tym czasie jego matka (faworyzująca młodsze dziecko; zupełnie jak w dzieciństwie, gdy matka bardziej kochała jej brata) uważa, że chłopiec przeżywa najlepszy, najszczęśliwszy okres w swoim życiu. Bez prawdziwych problemów, bez zamartwiania. Jakże mylne jest jej myślenie…

Steven nawiązuje kontakt z seryjnym zabójcą, mężczyzną, który zamordował jego wujka, ze zboczonym gwałcicielem. W owych kontaktach (listownych) wykazuje się inteligencją i sprytem (nawet Avery nie podejrzewa, że ma do czynienia z dzieckiem; niestety prawda wychodzi na jaw, a więzień zaczyna marzyć tylko o jednym – o niewinnym ciele chłopca, o gwałcie i morderstwie). Steven tylko na moment zapomina o swojej akcji ratowania rodziny – gdy do matki wraca partner. Wtedy chłopiec otrzymuje namiastkę normalności. Ojca. Rodzinę. Wzór do naśladowania. Jest szczęśliwy. W jego życie wkrada się podstępnie dzieciństwo. Ulotne chwile. Ulotne… Po nich dwunastolatek znowu musi wziąć się z życiem za bary, stanąć na wysokości zadania i zbawić ukochaną babcię, ukochaną matkę i ukochanego brata.

Niewiarygodne, jak Belinda Bauer znakomicie ukazała rozterki targające chłopcem. Przekaz emocjonalny jest potężny. Razem ze Stevenem kocha się, bądź nienawidzi, ufa, bądź kuli głowę przed kolejnymi ciosami, milczy, bądź wreszcie krzyczy. Przede wszystkim się jednak cierpi. Dlatego, gdy chłopiec w końcu dostaje od życia nieco radości i miłości… płacze się. Przyznaję – na koniec powieści łzy spływały po moich policzkach (i to jest thriller?).

Tak, rozczarowały mnie "Szczątki". "Szczątki", jako kryminał, trzymający w napięciu thriller. Nie zawiodły jednak, jako książka naszpikowana ładunkiem wybuchowym emocji. To najważniejsza cecha tej powieści. Wtopić się tak mocno w głowę Stevena, by później razem z nim wszystko tak intensywnie przeżywać… Powieść genialna! Powieść niebanalna! Powieść, która rozrywa na strzępy! Powieść, której w pamięci nigdy się nie pogrzebie.

Belinda Bauer "Szczątki"; Wydawnictwo: Prószyński; Tłumaczenie: Agnieszka Kwiatkowska; Format: 140 x 205 mm; Liczba stron: 280; Okładka: miękka; ISBN: 978-83-7648-501-0

Katarzyna Zarecka

Kup książkę

Tagi: Misterioso, nagroda Edgara Allana Poe, Anthony Award, Deaver, Mankell, Connelly, thriller,

<< Powrót

Papierowy Ekran 2009

FB PL

Kejos

HaZu

PL zmiany