Psy, Rachel i cała reszta – Lucy Dillon

isłojewska

2011-02-18

psy_rachel_160.To bardzo mądra książka. Jestem przekonana, że zrodziła się z przemyślanej i niezwykle jasnej intencji, a jest nią szukanie odpowiedzi na pytanie, dlaczego warto adoptować psy ze schronisk. Powieść "Psy, Rachel i cała reszta" Lucy Dillon to w pełni intencjonalne dzieło literackie.




Podporządkowana jest mu cała fabuła, która w początkowej fazie przedstawia trzy niczym ze sobą niepowiązane grupy postaci. Pierwsza to Rachel Fielding, której ciotka Dot w spadku zapisała dom wraz ze schroniskiem. Druga to małżeństwo Natalie i Johnny’ego Hodge oraz Zoe Graham wraz z dwójką małych synów. Na razie żadne z nich nie wie o istnieniu drugich. I jeszcze jest dwóch singli – Bill oraz George. Konstelacja wróżąca na przyszłość bardzo pozytywnie, choć nie bez dramatycznych przeszkód.

Świetne, jakże często ripostujące dialogi, są siłą napędową fabuły. Gonią ją marzenia i pragnienia głównych bohaterów, więc świat przedstawiony zostaje od czasu do czasu postawiony na głowie. A jeśli dodamy do tego dobrze opanowaną przez autorkę umiejętność tworzenia przeciwstawnych sobie typów psychologicznych, to możemy od czasu do czasu spodziewać się nagłych zmian we wzajemnych układach gwiazd i krążących wokół nich satelitów. Wkrótce jednak, i to wyłącznie za sprawą adoptowanych ze schroniska psów, dochodzi do połączenia się wszystkich wątków, które odtąd płyną przed siebie wartkim i jednorodnym strumieniem wydarzeń.

Trzeba jednak wyraźnie zaznaczyć, że w przypadku tej powieści niezwykłość świata przedstawionego tkwi w tym, że składa się ze zwierząt i ludzi. Przy czym Klejnot, Bertie czy Toffi i cała reszta psich czworonogów to niezwykle myślące, czujące i pragnące ciepła oraz towarzystwa człowieka istoty. Przecież zwierzęta mają takie same prawa w życiu jak ludzie, tylko my im je odebraliśmy. Dillon przypomina o tym dosłownie na każdej stronie swej książki. I nie czyni tego metodami pouczająco-dydaktycznymi. Wykorzystuje wszystkie dostępne jej narzędzia, jakie daje literatura. Schronisko to miejsce, w którym spotykają się odmienne zwierzęce charaktery i temperamenty, to miejsce, na które padają łzy psów wyrzucanych z domu, którym odebrano prawo do miski, ciepła i pogodnej, opiekuńczej starości. A każdy znajdujący się tu pies marzy o własnym domu. Dillon tworzy obraz pełen nadziei na to, że w człowieku rośnie stopień odpowiedzialności za czworonoga, że staje się coraz bardziej świadomy tego, iż zwierzę nie jest wyłącznie fizycznym obiektem, jak przekonywał Kartezjusz.

Powieść ta ma też i swoją drugą fabularną warstwę, zbudowaną z losów głównych bohaterów. Ich życie nie wygląda najlepiej. Zoe porzucona przez męża, Natalie i Johnny pragną dziecka, George zamknięty w skorupie pracy, nie umie rozmawiać z kobietami, Bill podobnie. I tytułowa Rachel. Porzucona przez wieloletniego kochanka, traci pracę, zawodowy prestiż, mieszkanie. Każde z nich uwikłane jest we własne sieci.

Okazuje się, że przewodnikiem wprowadzającym ich do innego lepszego życia jest pies. Nie tylko literatura zna takie przypadki, ale przede wszystkim życie, kiedy to w najgorszym momencie pojawia się przy człowieku zwierzę. I to ono daje mu to, czego nie dostał od ludzi. A więc potrzebę bliskości, wzajemnego zrozumienia i wsparcie. Wszystkich swych bohaterów Dillon wyposaża w psa, a dzięki jego obecności każdy z nich dostaje drugą szansę w życiu.

Literacka intencja autorki nie tylko unosi się nad kartkami książki, ma moc przenoszenie się na czytającego. I zostaje jasno sprecyzowana w końcowej części powieści. "Oto prawdziwa spuścizna po Dot, pomyślała (Rachel). Nie schronisko, nie dom ani pieniądze, tylko druga szansa. Szansa, której nie spisze na straty". Rachel po śmierci Dot wkracza do jej materialnego i duchowego świata. Odczytuje jej prawdziwe życie i dociera do ukrywanych tajemnic. Bez żalu sprzedaje brylantową kolię, by zapłacić podatek od wzbogacenia i uratować schronisko, ale za żadne skarby świata nie rozstanie się z Klejnotem, rasy collie, bo dzięki niemu… No właśnie...

Wydaje mi się, że dodanie do powieści adresów internetowych stowarzyszeń działających na rzecz zwierząt okaże się pomocne dla wielu czytelników. I jeszcze jedno. To, w jaki sposób traktujemy zwierzęta jest miernikiem naszego człowieczeństwa i mam nadzieję, że książka Lucy Dillon w istotny sposób pomoże niektórym z nas do niego dotrzeć.

Lucy Dillon "Psy, Rachel i cała reszta"; Wydawnictwo: Prószyński; Tłumaczenie: Magdalena Moltzan-Małkowska; Format: 140 x 205 mm; Liczba stron: 384; Okładka: miękka; ISBN: 978-83-7648-508-9

Ilona Słojewska

Tagi: Marley, Dobry pies, Jedenaście pazurów, Złapać życie za ogon, Nick Trout,

<< Powrót

Papierowy Ekran 2009

FB PL

Kejos

HaZu

PL zmiany